
Magda dochodzi do wniosku, że samotność jest bardzo ekskluzywna i dobra. Bo czy jest jej z Marianem źle? Ależ nie, mecenas Miłowicz czuje się bardzo dobrze, wspaniale. Po prostu wspaniale...
Rano Magdę odwiedza Piotr. Tym razem przynosi jej zamiast słoneczników bukiet róż. Chłopak chce pożegnać się przed wyjazdem na kilka tygodni do Zakopanego. Magda pyta o jego zdrowie i zastanawia się, dlaczego Korzecki nie jest w stanie przyznać się do słabości. Piotr po raz kolejny powtarza, że ją kocha, ale gdyby miał jeszcze raz wybierać, to zrobiłby to samo – wyjechałby na leczenie nic jej nie mówiąc. Mecenas Miłowicz nie jest w stanie tego zaakceptować. Piotr zostawia kwiaty na szafce przy drzwiach i odchodzi. Magda po raz kolejny przez niego płacze.
Bartek wychodzi rano z Agatą do pracy. Chłopak chce przyspieszyć ślub. Rudowłosa dyrektor nie ma nic przeciwko temu. Zawsze marzyła, że znajdzie dawcę obrączki – męża
i boga seksu ze złotą kartą kredytową - który zaprowadzi ją do ołtarza wiosną. Czy mogłaby chcieć więcej? Bartek zauważa, że zawsze można pragnąć drugiego boga seksu
z drugą złotą kartą. Chłopak dopytuje o obiad służbowy. Agata odpowiada wymijająco. Prawnik z groźną miną stwierdza, że będzie niszczył konkurencję, po czym nagrywa wyznanie dziewczyny („Jaką konkurencję? Łóżkową? Przecież ty nie masz konkurencji”) na dyktafon w telefonie komórkowym. Agatę dziwi zachowanie narzeczonego.
Waligórowie jedzą śniadanie z dziećmi. Zuzia pyta, na czym polega teoria Darwina, co staje się przyczynkiem do dyskusji, że mężczyźni z pewnością pochodzą on małp, a małżeństwo to niewola – tak przynajmniej twierdzi przewodnicząca klasy Zuzi. Karolina wyjaśnia, że małpą jest każdy facet, który za dużo pracuje i nie ma czasu na zabranie ukochanej do teatru. Waligóra stara się zmienić temat. W końcu stwierdza, że on, jego żona i dzieci z pewnością pochodzą od boga, a córka nie powinna wierzyć we wszystko, co mówią jej koleżanki z klasy. Karolina nie wydaje się być zadowolona.
Kasia czuje się coraz gorzej, ale nie chce brać zwolnienia. Bartek jest w wyjątkowo paskudnym nastroju. Krzyczy na sekretarkę, że ciąża nie zwalnia jej z wypełniania służbowych poleceń. Magda prosi, aby wspólnik przeprosił Kasię. Ten stwierdza, że archeolodzy, gdy znajdą szczątki Magdy, powiedzą: Oto ostatnia sfrustrowana feministka, którą w końcu zalała żółć. Mecenas Miłowicz nie pozostaje dłużna i odparowuje, że szczątki Malickiego z kolei wszyscy pominą milczeniem. Drobne utarczki przerywa pojawienie się Waligóry z nowym klientem. Mężczyźnie wyraźnie wpada w oko Magda. Ona również go zauważa. Nagle Kasia zaczyna rodzić... Waligóra i Bartek mają wypisane na twarzy jedno
– bezradność.
Magda łapie Łukasza w sądzie i informuje go, że Kasia zaczęła rodzić.
Rafał rozmawia z Agatą w jej gabinecie w banku. Opowiadając o życiu w Irlandii, stara się złapać dziewczynę za rękę. Zwierza się, że brakowało mu Warszawy z jej wszystkimi wadami oraz koleżanek, z którymi może porozmawiać tak, jak z Agatą. Nagle pojawia się Bartek. Malicki przedstawia się wiceprezesowi i w ostrych słowach mówi, że pracownika lepiej doceniać finansowo, zamiast prawić mu komplementy. Żywiecki, nieco zmieszany, wychodzi z pokoju. Bartek przyznaje, że jest bardzo zazdrosny, władczo przytula dziewczynę i całuje ją namiętnie w usta.
Magda spotyka się z Waligórą. Informuje, że Łukasz dzwonił ze szpitala, a Kasia jeszcze nie urodziła. Wiktor chce zlecić mecenas Miłowicz nową sprawę. Uprzedza ją, że klient wypytywał, czy Magda jest wolna... prywatnie. Waligóra wyjaśnia, że odpowiedział na to pytanie wymijająco, ale zaznacza, że mężczyzna jest wyraźnie prawniczką zainteresowany. Magda wspomina Maurycego Zakrzewskiego, klienta-uwodziciela, którego nasłał na nią Bartek. Wiktor zapewnia, że tym razem będzie inaczej, ale decyzja należy do Magdy. Prawniczka decyduje się podjąć nowej sprawy, zgodnie z dewizą: im więcej pracy, tym lepiej. Zresztą nowy klient wpadł jej w oko. Tymczasem w kancelarii Waligóra i wspólnicy panuje bałagan. Prawnicy nie są w stanie poradzić sobie bez sekretarki.
Magda spotyka się z Tusią i Dagmarą. Jak zwykle trudno jej dojść do ładu z rozplotkowanymi kobietami. W końcu Tusia wyznaje, że rozmawiała z Ulą, która prosiła, aby koleżanki nie wytaczały procesu Posiewskiemu. Kobiety z kolei proszą, aby mecenas Miłowicz poszła z nimi na spotkanie z koleżanką, Mateuszem i ich prawnym przedstawicielem.
Piotr spaceruje z mamą po górach. Zofia zastanawia się, dlaczego syn nie chce przyznać Magdzie racji. Tłumaczy mu, że miłość to nie poglądy tylko uczucie, powinien więc kierować się sercem, a nie sztywnymi racjami. Zofia zauważa, że Piotr i Magda bardzo się kochają, ale oboje wpadli w pułapkę swojego głupiego uporu. Korzecki przytula mamę i wyznaje, że bardzo ją kocha. Następnie przegląda numery w swojej komórce. Zatrzymuje się na Magdzie, ale nie wybiera jej numeru.
Magda zwierza się Agacie, Karolinie i Marioli na sali gimnastycznej, że sprawa Piotra jest już zakończona. Pozostał do rozwiązania tylko jeden mały problem - przestać kochać tego gbura. Dziewczyny wspominają, jak było jej dobrze z narzeczonym i jak pięknie ją całował. Mecenas Miłowicz stwierdza na to, że celibat jest cudowny. A dlaczego przyjęła sprawę klienta, który się nią interesuje? Może dlatego, aby sprawdzić, jaką mężczyzna zrobi minę, gdy okaże się, że prawniczka jest nie do zdobycia? Magda radzi Karolinie, aby przestała narzekać na Waligórę, a Agacie, aby szykowała się do ślubu, bo jak nie...
Bartek przygotowuje dla Agaty kolację. Dziewczyna jest zachwycona, że taki facet uchował się właśnie dla niej. Malicki wznosi toast za... wolność. Agata jest zmieszana. Boi się, że Bartek chce ją zostawić. Nic bardziej mylnego. On jedynie chce, aby pani dyrektor rzuciła pracę i stała się wolną kobietą na jego utrzymaniu. Chyba nie o tym marzyła ambitna Agata...
Magda rozmawia przez telefon z mamą. Wmawia jej, że lubi stawiać kapcie na baczność, odżywiać się sałatą i spać z kodeksem prawa cywilnego. Teresa nie wierzy w te staropanieńskie mantry. Mecenas Miłowicz przypomina jej, że ona sama czekała 22 lata, aby pogodzić się z ukochanym. Teresa zmienia temat i domaga się od córki wnuków. Wie, że szansę na powiększenie rodziny daje tylko związek Magdy z Piotrem. Może i tak, tylko dlaczego faceci są tacy wkurzający?
Mariola dyskutuje rano z Wojtkiem. Stwierdza, że faceci dają kobietom kwiatki, a i tak myślą swoje. A co powinni robić? Słuchać swoich kobiet! To jest im bardziej potrzebne niż nowy płaszcz czy torebka. Przecież gdyby Piotr słuchał Magdy, już dawno byliby szczęśliwą parą. Wojtek przerywa wywody Marioli, mówiąc, że zapomniała o jednym – jak mężczyzna się zakocha, to mu nigdy nie przejdzie.
Wiktor nie potrafi poradzić sobie z kserem. Stwierdza, że sekretarka jest im potrzebna od zaraz. Magdę odwiedza Marta Bartosik. Kobieta widząc zmagania Waligóry, pomaga mu opanować krnąbrne urządzenie biurowe. Wiktor od razu proponuje jej zastąpienie Kasi na stanowisku na kilka miesięcy. Tymczasem do kancelarii przychodzi nowy, bardzo przystojny i zainteresowany prawniczką klient Magdy.
Piotr spaceruje z Zofią po Gubałówce. Nagle któryś turysta woła Magdę, a Piotr instynktownie zaczyna się rozglądać. Korzecka wspomina, że syn całą noc przez sen wołał Magdę. Po raz kolejny mówi mu, że miłość to także męka oraz umiejętność przyzwania się do błędów. Tyle, że Piotr wcale nie uważa, że się mylił.
Magda omawia sprawę z nowym klientem – Kacprem Zaruckim. Z dokumentów wynika, że mężczyzna zaatakował Pucia de Les Vegas - psa rasy pitbull, przez co zwierzę nie może już być reproduktorem. Mecenas Miłowicz nie wie, jak zareagować na sprawę. Pyta klienta, czy często jest agresywny w stosunku do zwierząt i czy do jego zwyczajów należy atakowanie psów. W końcu Kacper wyjaśnia, że świadkami w sprawie są rodzice dziecka, które Pucio złapał za nogę i ciągnął po chodniku. Mężczyzna dodaje, że nie był w stanie jej tego wytłumaczyć wcześniej, bo pani mecenas tak uroczo się dziwiła.
Waligórowe pociechy szaleją po domu tak, że Helenka nie jest w stanie ich uspokoić. W samym środku tego huraganu siedzi spokojnie Karolina w szlafroku. Gospodyni rozumie, że są takie dni, kiedy chodzi się w piżamie, ale matka powinna coś powiedzieć. Waligórowa przyznaje jej rację i mówi: „Przynieś mi kawę”.
Rafał wręcza Agacie zaproszenie na pokaz mody. Stwierdza, że nie ma z kim iść, a ona może zabrać narzeczonego. Dziewczyna całuje go w podziękowaniu w policzek.
Łukasz pokazuje w kancelarii zdjęcia dziecka. Opowiada, że Kasia zniosła poród lepiej
od niego, bo jemu zdarzyło się dwa razy zemdleć. Bartek stwierdza wrednie, że niemowlak jest podobny do... swojego ojca. Łukasz od razu go pyta, czy stało się coś złego między nim
a Agatą. Magda komentuje, że Bartek po krótkim romansie z miłością wraca do swojej prawdziwej natury, po czym zamyśla się nad zdjęciami dziecka.
Karolina wybiera się na spacer z terapeutą z fundacji – Andrzejem. Kobieta zwierza mu się ze swoich problemów i zastanawia się, czy jej i Wiktorowi nie jest przypadkiem potrzebna terapia. Psycholog uznaje, że wystarczy jej ktoś, kto wyciągnie ją z rutyny. Czyżby myślał
o sobie?
Sebastian z Agatą i Magdą omawiają nowe miłości internetowe Sebastiana. Radzą mu, co odpisywać na e-maile. Najlepiej, żeby od razu zwierzył się potencjalnemu chłopakowi, że najbardziej lubi Agatą i Magdę - swoje przewodniczki duchowe. Agata chce oddać Magdzie i Sebastianowi zaproszenie na pokaz mody, bo Bartek nie ma czasu z nią pójść, a z Rafałem wolałaby się nie wybierać. A może każde z przyjaciół powinno zająć się sobą? Sebastian randkowaniem, Agata swoim tyranem, a Magda... psem Puciem?
Wieczorem Mariola i Wojtek wybierają suknię ślubną. Szybko jednak przechodzą do wypełniania małżeńskich obowiązków. Piotr je kolację z rodzicami, a Magda wracając do domu obserwuje szczęśliwą, całującą się parę.
Magda wprowadza Martę w tajniki sekretariatu kancelarii. Bartosik jest bardzo zadowolona
z nowej pracy. Po kilkutygodniowym zastępstwie, łatwiej jej będzie z referencjami znaleźć zajęcie na stałe. Łukasz zwierza się Bartkowi, co czuje, kiedy widzi małe rączki i nóżki swojego dziecka. Brudne pieluchy go nie odstraszają – to przecież tylko nieodzowna część projektu niemowlak. Malicki z uśmiechem wita nową sekretarkę. Magda i Łukasz ostrzegają ją, że kiedy Bartek warczy – wszystko jest w porządku, a kiedy jest miły – trzeba zacząć się bać. Prawnik zresztą nie wzbudza w Marcie zaufania.
Magda rozmawia z Danusią z Feminy. Okazuje się, że fundacja otrzymała darowiznę
- 50 tysięcy złotych - od Kacpra. Magda odwiedza nowego klienta, dziękuje za wsparcie
i zaznacza, że ma nadzieję, iż był to bezinteresowny gest. Prosi także, aby Kacper traktował ją jak prawniczkę, a nie kobietę. Zaorski nie zamierza kłamać – od razu wyznaje, że Magda mu się podoba i zaprasza ją – jako panią prawnik – na bal maklerów. Mecenas Miłowicz nie może powstrzymać uśmiechu.
Piotr spaceruje po Gubałówce. Nagle zaczepiają go dwie snowboardzistki. Jedna z nich, Kinga jest Korzeckim wyraźnie zainteresowana.
Do kancelarii Korzecki i Płaska zgłasza się mężczyzna, który działa w imieniu narodu i chce zaskarżyć telewizję za... emitowanie programów pokazujących spółkujące zwierzęta. Niedoszły klient jest wzburzony, że 23 kancelaria odmawia prowadzenia jego sprawy i grozi, że Mariola z Wojtkiem będą się za to smażyli w ogniu piekielnym. Płaska nie ma nic przeciwko całej wieczności z dziewczyną, nawet gdyby to miało być w piekle. Po wyjściu mężczyzny, przyjaciele postanawiają zadzwonić do Piotra i trochę go rozbawić. Są bardzo zdziwieni, kiedy w tle słyszą głos dziewczyny zachęcającej Korzeckiego do zjedzenia z nią kiełbaski. Mariola od razu postanawia zawiadomić o tym Magdę. Mecenas Miłowicz musi przecież coś zrobić, zanim ten wyrób wędliniarski się rozpanoszy! Tymczasem Piotr
w Zakopanem z nowymi znajomymi – Kingą i Lucyną spożywa kiełbaskę.
Magda z Tuśką i Dagmarą spotykają się z Ulą, Posiewskim i ich adwokatem. Urszula stwierdza, że Mateusz należy już tylko do niej i niebawem biorą ślub. Nagle do dyskusji włącza się Posiewski, który stwierdza, że do każdej z kobiet żywi głębokie uczucie, a ta sprawa jest dla niego zbyt bolesna. Uwodziciel wychodzi ze spotkania, a za nim rządkiem podążają wszystkie trzy panie. Prawnik Mateusza i Urszuli stwierdza, że pewnie trzeba będzie przełożyć rozmowę na inny termin. Magda pewnie wolałaby już nigdy nie spotkać swoich klientek...
Agata idzie na pokaz mody z Rafałem. Przy wyjściu Żywiecki chce złapać ją za rękę, tłumacząc, że to tylko przyjacielski gest. Mężczyzna pyta, czy narzeczony pozwolił jej iść z nim na pokaz mody. Ta wyjaśnia, że oficjalnie jest u... koleżanki. Żywiecki mocną ją przytula. W tym momencie pojawia się Bartek, który najwyraźniej nie uwierzył w wersję „wizyta u przyjaciółki”. Prawnik władczym tonem nakazuje dziewczynie wracać do domu.
Sebastian i Mariola nakręcają Magdę na wyjazd do Zakopanego. Dziewczyna stwierdza, że Piotr z pewnością znajdzie niebawem sympatyczną turystkę, która go pocieszy. Mariola uzmysławia jej, że po pierwsze Piotr myśli, że ona go nie chce, a po drugie – może mu się bez ukochanej pogorszyć. Zresztą, po co marnować czas? Przecież Magda i Piotr prędzej czy później się dogadają. Mecenas Miłowicz przypomina, że chciała jechać z narzeczonym do Los Angeles, ale to on jej tam nie chciał. Mariola przytacza powiedzonko babci, że faceci robią głupoty, a kobiety powinny za nich myśleć. Sebastian drąży temat, wspominając, że na pewno są jakieś nocne pociągi do Zakopanego. Chłopak zauważa błysk w oku przyjaciółki. Magda stwierdza, że zapaliła ciepłe światełko w oczach na myśl o balu maklera. W tak oczywiste kłamstwo nie jest w stanie uwierzyć nawet prostolinijny Sebastian.
Wieczorem w domu Waligóra oczywiście pracuje. Karolina stojąc w progu pokoju opowiada mu historyjkę o meksykańskim rybaku. Rybak skończył pracę w południe. Kiedy zwijał sieci, podszedł do niego bogaty, amerykański turysta. „Co robisz?”, spytał. „Skończę pracę i idę do domu, pobawić się z dziećmi, przytulić żonę”, odpowiedział rybak. „Zwariowałeś? Możesz pracować od świtu do zmierzchu, zarobić sporo pieniędzy, kupić wiele łodzi, założyć wielką firmę, wprowadzić ją na giełdę, potem ją sprzedać i staniesz się bardzo bogaty.”, stwierdził na to Amerykanin. „A co potem?”, spytał rybak. „Potem wrócisz do domu, pobawisz się z dziećmi, przytulisz żonę”. Waligóra pyta, jak kończy się historia. Karolina odpowiada na to, że rybak nie tracił czasu na głupstwa. Wiktor zamyśla się chwilę i kontynuuje pracę...
Magda nie może zasnąć. W końcu wstaje z łóżka i dzwoni na informację kolejową, aby dowiedzieć się o pociągi do Zakopanego. Tłumaczy Marianowi, że niekonsekwencja jest w tym przypadku uzasadniona, bo co ona zrobi, jeśli Piotrowi się pogorszy?

czolowka.mp3Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,1783131,trackback
komentarze (2) | dodaj komentarz